czwartek, 15 września 2016

duże wakacyjne denko + recenzje

Hej!


Odkładałam ten post i odkładałam no i nazbierało się tego tyle, że moja szafka wołała o pomoc by ją opróżnić więc dziś zużycia ostatnich trzech miesięcy. U mnie raz, dwa razy do roku zdarza się tak, że większość rzeczy kończy mi się w tym samym czasie, w ciągu tygodnia czy dwóch i potem tak to wygląda. No cóż nie przedłużając zapraszam do czytania.



WŁOSY


Isana  Professional połysk koloru blond szampon i odżywka - fajne produkty, szampon troszkę wysuszał ale dobrze mył włosy a w komplecie z odżywką dawał radę. Ten zestaw starczył mi na długo. Produkty te mają nadawać włosom blond intensywny połysk i zawierają pigmenty kolorowe, ja na swoich włosach nie zauważyłam żadnego efektu. Cena jest atrakcyjna ponieważ na promocji zapłaciłam ok 5 zł za każdy (cena regularna 8 zł) Nie pomógł ani nie zaszkodził mi ten zestaw więc raczej do niego nie wrócę.

Tołpa green normalizujący szampon do włosów tłustych - szampon miał fajny zapach, dosyć gęstą konsystencję, fajnie się pienił ale nie powiem że na długo mi starczył. Fajnie mył ale nie zauważyłam żeby normalizował skórę na głowie i przedłużał świeżość włosów. No i za 200 ml musimy zapłacić 20 zł, ja swój dorwałam na promocji w Hebe za ok 12 zł więc z ciekawości się na niego skusiłam ale na pewno nie kupowałabym go w regularnej cenie. Nie kupię ponownie.

Batiste suchy szampon o zapachu cherry - mój must have, zawsze muszę mieć go w swojej łazience w razie awaryjnych sytuacji. Zawsze do niego wracam i za każdym, razem wybieram inny zapach, ten akurat średnio mi przypadł do gustu. Nie pamiętam ile już butelek zużyłam ale było tego dużo. Zdecydowanie kupię ponownie.


Kallos Cherry maska do włosów - Kallosy są dla mnie niezastąpione jeżeli chodzi o przełożenie jakości do ilości i ceny (ok 10 zł). Akurat jeśli chodzi o odżywki i maski to ja sobie ich na włosy nie żałuje ponieważ żeby cokolwiek zadziałało na nie potrzebna jest znaczna ilość i wszystkie odżywki i maski dosyć szybko mi się kończą. Jak kończy mi się jakiś Kallos to od razu kupuje kolejny litrowy słoik ale zawsze inny, tyle tego jest a ja chcę wypróbować wszystkie. Kallos cherry jest chyba już 7 maską i muszę powiedzieć że do tej pory jest u mnie na drugim miejscu zaraz po wersji blueberry. Zapach jest czereśniowy ale mega chemiczny, mi to akurat nie przeszkadza, sprawdza się u mnie świetnie, wygładza włosy, są miękkie i fajnie się układają. Ja jestem zadowolona i na pewno kupię ponownie.

Ziaja maska intensywnie odbudowująca - dobra maska i tyle. Miała bardzo przyjemny kwiatowy zapach, była gęsta choć jak na moje standardy mogło być lepiej. Na moich włosach żeby cokolwiek zrobiła musiałam jej nałożyć sporo no i w rezultacie starczyła mi chyba na 7 czy 8 razy. Za ok 7 zł może być. Z ciekawości wypróbuje jeszcze inne maski Ziaji ale do tej już raczej nie wrócę.

Garnier odżywka olejek awokado i masło karite - bardzo zachwalana na blogach i nie tylko odżywka strasznie mnie ciekawiła no i oczywiście musiałam ją wypróbować, dorwałam ją kiedyś w Biedrze za jakieś 6 zł i na szczęście że nie za więcej bo jak dla mnie to totalny bubel. Nic nie zrobiła z moimi włosami, strasznie długą ją męczyłam no i więcej jej nie kupię.

Isana professional olejek do włosów suchych i zniszczonych - porządny olejek, ja używałam go do zabezpieczania końcówek po myciu włosów i sprawdził się ok. Bardzo gęsty i wydajny starczył mi chyba na rok, jak za 15 zł to super. Ja cały czas szukam czegoś jeszcze lepszego ponieważ mam bardzo suche końce i cały czas muszę podcinać bo się niszczą więc na razie do niego nie wrócę ale może kiedyś kupię ponownie.

CIAŁO:


Evree balsam do ciała Max Repair - bardo dobry balsam, dobrze się u mnie sprawdził, pełna recenzja pojawiła się na blogu tutaj. Kupię ponownie.

Yves Rocher żel pod prysznic i do kąpieli truskawka - co tu dużo pisać uwielbiam. Ten żel zapachem zdobywa wszystko choć pachniał bardziej poziomkom niż samą truskawką. Dobrze mył, świetnie się pienił i nie wysuszał skóry, czego chcieć więcej. Niestety linia o zapachu truskawki została wycofana i wprowadzono nowe zapach, ja jestem załamana bo to był mój ulubiony zapach i liczę na to że kiedyś wróci.

Alterra żel pod prysznic herbata chińska bio - żel dobrze się pienił, mył i nie wysuszał ale miał taki zapach paskudny, że u mnie to go dyskwalifikuje. Bardzo lubię niedrogie i w miarę naturalne kosmetyki do pielęgnacji ciała ponieważ mam suchą skórę i te żele z mocnymi detergentami mi nie służą. Zapłaciłam za niego w promocji 4 zł więc super, był bardzo wydajny ale straszny, jakby lekarski zapach sprawił, że nie kupię go ponownie.

Facelle Sensitive płyn do higieny intymnej - świetny kosmetyk, bardzo delikatny, nie podrażnia i łagodzi. Używam go już bardzo długo i nie pamiętam ile już butelek zużyłam, bardzo polecam. Można nim też myć całe ciało jak i włosy, ja włosów jeszcze nim nie myłam ale na pewno kiedyś to zrobię. Do kupienia tylko w Rossmannie za 5,29 w promocji 4,29. starcza na długo i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Zdecydowanie kupię ponownie.

Yves Rocher nawilżająca mgiełka do ciała - mój must have na lato. Ja w upały od czerwca do września praktycznie nie używam zwykłych balsamów tylko właśnie takie mgiełki (no chyba że jest akurat chłodno) ponieważ nienawidzę tego uczucia lepkości. Jak jest ciepło, człowiek wyjdzie spod prysznica czy wanny i trzeba się czymś nasmarować a balsam się wolno wchłania i zaraz człowiek zaś spływa no koszmar jak dla mnie. Ja wybieram wtedy coś bardziej nawilżającego do mycia np. jakiś olejek myjący i właśnie taką mgiełkę. Ta mgiełka wbrew pozorom całkiem nieźle nawilża, szybko się wchłania i szybko się nią po całości idzie wypsikać. To jest już moje 3 opakowanie i starcza mi ono na jeden taki sezon. Teraz jest chyba jakaś nowsza wersja i kosztuje 33 zł ale można często dorwać na promocjach nawet za połowę ceny. Zdecydowanie kupię ponownie.

TWARZ


Srebro Koloidalne - zapraszam tutaj do poprzedniego postu na recenzję tego produktu i odpowiedź dlaczego nie kupię ponownie

Ziaja żel micelarny - bardzo fajny, delikatny i dobrze oczyszczający żel, recenzja pojawiła się tutaj. Kupię ponownie.

Bielenda Super Power Mezo aktywny tonik korygujący - powiem szczerze, nie lubię Bielendy i nie sprawdzają mi się te kosmetyki ale ten tonik kupiłam po świetnym serum z tej samej serii, które jest moim odkryciem wszech czasów i pewnie będzie o nim jeszcze na blogu. Co do toniku to fajnie świeżo pachnie, trochę chemicznie ale mi się podoba, bardzo dobrze się sprawdził na mojej skórze, odświeża i pomaga w walce z niedoskonałościami. Wysoko w składzie ma kwas migdałowy, z którym się polubiłam od jakiegoś czasu i na pewno kupię ponownie, może nawet za niedługo, zwłaszcza, że kosztuje ok 10 zł.

Yasumi puder do oczyszczania skóry - znalazłam go kiedyś w Shiny Boxie, sama na pewno bym go nie kupiła bo kosztuje ok 50 zł z tego co wiem. Fajna forma oczyszczania, coś nowego jak dla mnie. Zapach miał dosyć ostry, cytrynowy, był wydajny, bardzo dobrze oczyszczał, skóra aż "skrzypiała" po jego użyciu. Jednak nie powalił mnie na kolana i takie mocne oczyszczanie nie jest dla mnie więc nie sięgnę po niego ponownie.


Ziaja med krem redukujący podrażnienia - dobry krem, pełną recenzję znajdziecie tutaj. Na pewno kupię ponownie.

Vichy Capital Soleil SPF 50 - świetny filtr, ja miałam tą wersję matującą. Dobrze się wchłaniał, nie pozostawiał białej warstwy i faktycznie fajnie matowił twarz. Przetestowany w ekstremalnych warunkach, twarz ani się nie zaczerwieniła przez 4 godziny w pełnym letnim słońcu. Naprawdę polecam. Zapłaciłam za niego nieco ponad 40 zł. Ja cały rok stosuję filtry do twarzy teraz mam SPF 30, testuję tańszy zamiennik i jak na razie jest spoko. A ten na pewno kupię ponownie

Yves Rocher Serum Vegetal wygładzający krem do cery mieszanej - tutaj dowiecie się dlaczego nie kupię go ponownie

MAKIJAŻ


Noble Health Duo Spirulin - nie do końca kosmetyk ale znalazłam ten produkt w urodzinowym Shiny boxie. Jakby ktoś był ciekawy to zapach okropny algowo - stawowy jak to spirulina, mnie odrzucał, ledwo przełykałam, starczyło na miesiąc, efektów żadnych ale po miesiącu stosowania nie ma co wyczekiwać czegoś, cena to ponad 30 zł więc jak dla mnie odpada. Nie kupię ponownie.

Maybvelline Lash Sensational - fajny tusz ale nie wiem czy go lubię czy nie. Po otwarciu i pierwszych użyciach byłam zachwycona, potem już mniej a pod koniec opakowania znowu mi się spodobał jego efekt na rzęsach. Dla wielu to jest hit ale ja mam mieszane uczucia i raczej do niego nie powrócę.

Maybelline Colossal color shock - niebieski tusz zawsze spoko na wakacje ale ten mnie nie zachwycił. W ogóle tusze Colossal na początku uwielbiałam i świetnie się spisywały na moich rzęsach ale niedawno jak do nich wróciłam to fatalnie mi się z nimi pracowało niestety. Nie kupię ponownie.



No nareszcie to koniec. Gratulacje dla tych co dotrwali do końca. Obiecuję, więcej się tak nie zapuścić w kwestii  denka i robić je przy mniejszej liczbie produktów. No i nareszcie mogę się pozbyć tych opakowań! :)


Używaliście któryś z tych kosmetyków? Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam Marta K.

35 komentarzy:

  1. Znam jedynie maskę Kallosa - lubię je za niską cenę i dobrą jakość. Tak jak Ty zawsze je kupuję jak poprzednia się kończy :D Ta czereśniowa dla mnie była średnia, ogólnie zapach mnie trochę męczył. Bananową i multiwitaminę najbardziej lubię :) Kilka rzeczy z Twojego denka mnie kusi jak tusz Maybelline i toniki (Ziaja, Bielenda - ja za to bardzo polubiłam się ostatnio z tą firmą :D).
    Ogromne denko! :)

    +Zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bananowego Kallosa miałam i jest faktycznie fajny a Multiwitaminę jeszcze nie ale chyba zakupię ją następnym razem bo właśnie kupiłam Aloe ;)

      Usuń
  2. a właśnie mogłam tą maskę do włosów z Ziaji kupić i sie zastanawiam nad tym którą wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie niestety płyn Facelle niesamowicie uczulił.
    Dziękuję, że do mnie zajrzałaś. Odwdzięczam się obserwacją :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam maski z Kallosa i ten różowy tusz do rzęs z maybelline ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    https://jagglam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo tego ;) Miałam kiedyś tę maskę z Ziaji, niby fajna, ale już do niej nie wróciłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie czuję potrzeby by do niej wrócić :)

      Usuń
  6. Znam maskę z Kallosa i batiste <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam, ja tak dużego denka nigdy nie zrobię :D
    Lubie maski ziai i kalloosa, ale te dwa tusze do rzęs też lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam odżywkę z Garniera - zapach bardzo mi się podobał, jeśli chodzi o odżywienie włosów, to nie było zbytnio szału, nie pomogło, ani nie zaszkodziło. Generalnie jak już nie ma nic, to dobre i to. :D
    pozdrawiam i zapraszam do siebie, dopiero biorę się za blogowanie i potrzebuje dobrych duszyczek-czytelniczek żeby się rozwijać :):)
    www.tysiatestuje.blogspot.de
    + obsersuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ani nie pomogło ani nie zaszkodziło :)

      Usuń
  9. Powiem szczerze że nic prócz tuszu do rzęs nie miałam ;) Ale denko faktycznie pokaźne ;) Chyba ja też powinnam wrócić do denkowania ;D może będe miała większą motywację do niezaczynania nowych zanim starych nie wykończe; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) motywacja od razu większa!

      Usuń
  10. Szampon z Batiste uwielbiam. Ten tusz w Maybelline Colossal miałam, tyle że w czarnej wersji i w przeciwieństwie do ciebie bardzo go polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Spore denko- gratuluję. Miałam kilka kosmetyków z Twojego denka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo duże denko, Kalossa Cherry jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosyć fajny ale chemiczny zapach może trochę męczyć ;)

      Usuń
  13. Też nie polubiłam się z odżywką Garniera, spray z YR znam i na lato jest całkiem fajny, tusz z Maybelline żółty kiedyś miałam i był całkiem fajny;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tez lubię Kallosy, szalu wielkiego nie ma ale cena za taką pojemnosc powala no i działanie tez jest okej :)
    Tej nie miałam ale kolejna jaką chce wypróbować to multivitamin:)
    Poki co bananowa to mój ulubieniec!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bananowa całkiem fajna, choć do tej pory jak dla mnie jagodowa rządzi a multivitamin jest na mojej liście następna :)

      Usuń
    2. Ja jagodową mam właśnie po tej multivitamin :D

      Usuń
  15. ojeju żeby moje DNA tak wyglądały to by mój pokój przestał być gratowiskiem xd obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja obecnie testuje szampon z Isany i u mnie wręcz przeciwnie, mam wrażenie że włosy są nawilżone :)

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Batiste to też mój must have :) Bardzo lubię ten micelar z ziaji tani i skuteczny <3 Obserwuje z przyjemnością <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywiście, wielkie denko, z mojej torby na zużyte opakowania te już się wysypuje. Facelle bardzo nie lubię, u mnie wywołał palenie, od razu gdy go ostawiłam bez leków wszystko wróciło do normy. Srebro koloidalne chciałabym wypróbować z ciekawości mimo, że nie mam twarzy zanieczyszczonej, najchętniej w wersji o picia spirulinę też kończę, zostało mi kilka tabletek, zrobiłam sobie przerwę podczas brania antybiotyków

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście duże denko, ja mam kallossa czekoladę w kubełku, trochę potrwa zanim go zużyję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię ten tusz Lash Sensational, a także płyn Facelle i Batiste Cherry :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam ten żel Alterry i wrażenia podobne, choć nie aż tak odrzucił mnie zapach. Ale mnie rozczarował, bo myślałam, że będzie ładniejszy. Działanie za to mi się podobało. Też mam suchą skórę i zwykłe żele z mocnymi detergentami źle na mnie działają.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz <3 Jak zostawisz adres do siebie na pewno Cię odwiedzę, zachęcam do obserwowania - odwdzięczę się ;)